Tydzień później
Właśnie nadszedł dzień, o którym cały tydzień mówiła Caroline. Tak dobrze przeczytaliście. Chodzi mi o Caroline Forbes. Mimo, że nadal chce być niewidzialna, one strasznie mi to uniemożliwiają. Idę korytarzem z Lucy, z którą się zaprzyjaźniłam one do mnie podchodzą, siadam przy stoliku na stołówce także z Lucy, one się dosiadają, siadam przy ławce na lekcji z Black (Lucy) to siadają za lub przede mną. Nawet jak idę na zakupy to "przypadkowo" na mnie wpadają. To jest przerażające. Damon tak samo. Gdzie się nie pojawię to on tam jest. Stefan jest trochę mniejszym prześladowcą. Ale to nie oznacza, że nim nie jest. Uuuuuhhhhh brakuje mi mojej anonimowości. Ale wróćmy do rzeczy. Ten dzień to impreza u Tylera Lockwood'a. My z Lucy stwierdziłyśmy, że nie pójdziemy i zrobimy sobie maraton filmowy. Wstałam dzisiaj rano i zaczęłam się ubierać. Szybko wzięłam torbę z książkami i zeszłam. Weszłam do kuchni i zauważyłam moją babcię przy kuchence. A tak zapomniałam wspomnieć. Dlatego, że uczę się czarować, co zaczyna mi iść coraz lepiej, zamieszkałam u babci. Mama nie miała nic przeciwko. Wręcz można rzec, że się ucieszyła. Oczywiście dlatego, że się wyprowadzam. Z uśmiechem przytuliłam od tyłu babcię i usiadłam przy stoliku.
- Cześć babciu. Tak z Lucy. - powiedziałam z uśmiechem.
- Cieszę się, że znalazłaś koleżankę. - uśmiechnęła się.
- Szczerze to ja też - zaśmiałyśmy się. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, po czym po skończonym posiłku i rozmowie, udałam się do szkoły. Po drodze podjechała do mnie Lucy i razem ruszyłyśmy do szkoły. Po zaparkowaniu,, ruszyłyśmy szybkim krokiem do klasy. Po drodze jak to zwykle mamy w zwyczaju, spotkałyśmy Elenę, Bonnie, Caroline, Stefana, Tylera i Matt'a.
- Cześć, nie sądzę. Dzisiaj mamy noc filmową, nie Lucy ? - zapytałam.
- No - odpowiedziała - ale dziękujemy, że nas zaprosiłeś. - dodała z uśmiechem. Nagle zadzwonił dzwonek. Razem z Black spojrzałyśmy na siebie i biegiem, ruszyłyśmy do klasy od fizyki. Pani Tate jest strasznie wredna i nie cierpi spóźnień. Wpadłyśmy do klasy, ale profesor Tate (tak karze do siebie mówić) jeszcze nie było. Z ulgą wypisaną na twarzy, usiadłyśmy w ławce. Po lekcjach czekałam na Black, bo musiała iść na chwilę do dyrektorki. Czekając na nią, rozglądałam się po parkingu. Dwa rzędy dalej zauważyłam, przyglądającego się mi Damona. Już zmierzał w moim kierunku, ale na moje szczęście, a jego nieszczęście, w szła do mnie Black. Szybko wsiadłyśmy do auta i z piskiem opon, pojechałyśmy do mnie.
Babcia, żeby zostawić nas same, poszła do Sheili Bennett, babci Bonnie. Są najlepszymi przyjaciółkami i sąsiadkami. Gdy Lucy położyła swoje rzeczy u mnie w pokoju, poszłyśmy do kuchni przygotować sobie jedzenie, picie i inne bardzo użyteczne rzeczy. Najpierw uznałyśmy, że obejrzymy coś strasznego. Po 5 minutach jednogłośnie stwierdziłyśmy, że obejrzymy "Paranomal Activity". Oglądając film, co sekundę krzyczałyśmy. Zrobiłyśmy sobie 6 minutową przerwę do toalety, do której poszłyśmy uzbrojone. Później włączyłyśmy sobie komedie "Jeszcze większe dzieci". Tym razem zamiast krzyczeć, śmiałyśmy się i płakałyśmy ze śmiechu. Następnie włączyłyśmy coś fantastycznego. Czyli "Pakt milczenia". W połowie filmu, zadzwonił dzwonek. Było to dziwne, bo nikt by o tej porze nigdy by nie przyszedł, a babcia ma klucze. Zdziwione, spojrzałyśmy na siebie. Wzruszyłam ramionami i poszłyśmy otworzyć drzwi. Gdy je otworzyłyśmy, usłyszałyśmy.
- Niespodzianka!!!!! - zdziwione spojrzałyśmy na Elenę, Caroline i Bonnie. Weszły do środka.
- Ale tu uroczo - powiedziała Caroline.
- Cześć, przepraszam, to może zabrzmieć niemiło, ale co tu robicie ? I skąd macie w ogóle mój adres ? - zapytałam.
- Moja mama jest szeryfem. Znalazła twój adres. Pojechałyśmy tam, ale twoja mama powiedziała, że teraz mieszkasz u babci. - odpowiedziała mi na drugie pytanie Car.
- A co tu robicie ? - zapytała Black.
- Żeby przygotować was na imprezę - powiedziała Elena. Przerażone spojrzałyśmy na siebie.
- Nie, nie możemy. Babcia kazała mi pilnować domu. - wymyśliłam wymówkę na poczekaniu.
- Nieprawda. Twoja babcia powiedziała, że możesz iść i cieszy się, że w końcu ktoś cię wyrwie z tego domu - powiedziała rozbawiona Bonnie. Westchnęłam zirytowana. Zdrajczyni pomyślałam.
- To prowadź do pokoju, coś wam wybierzemy - powiedziała Car. Z miną męczennika udałam się z dziewczynami do pokoju.
Teraz Lucy i ja stoimy przy stole z wódką, piwem i przekąskami. Caroline poszła potańczyć z Tyler'em, Elena zauważyła w tłumie Stefana, więc do niego poszła, a Bonnie... Właśnie, gdzie jest Bonnie? Szła z nami, a chwilę później zniknęła. A nie tam jest. Rozmawia z Matt'em. Zaczęłam rozglądać się po tumie. Zauważyłam chłopaka, który nie mógł oderwać oczu od Black. Chyba chłopak wziął się garść, bo teraz idzie w jej stronę. Lekko ją na niego pchnęłam. Zaprosił ją do tańca. Szczerze sama chciałam potańczyć. I jak pomyślałam, tak zrobiłam. Tańcząc, poczułam czyiś oddech na moim karku. Odwróciłam się i kogo zauważyłam ? Damona Salvatore. W tanecznym stylu, ruszyłam do przodu. Byle jak najdalej od niego pomyślałam. Ale on nadal za mną szedł. Poszłam dalej w głąb lasu. Odwróciłam się i go już nie było. Nagle poczułam jak ktoś uniemożliwia mi ruch i oddech. Szarpie się, ale na nic to. Zaczynam widzieć czarne plamki przed oczami. A sekundę później jest ciemność.
* rozdział edytowany

